fbpx

Storycraft – literacki zakątek

storycraft

Storycraft na nowo – czyli o małym rebrandingu

Storycraft na nowo – czyli o małym rebrandingu Aktualizacja na profilach społecznościowych Jakiś czas temu założyłem konto społecznościowe Wiedźmiński Szlak. Publikowałem tam swoje wypociny traktujące o uniwersum wiedźmina. Jak było? Początki nie należały do łatwych. Nie jestem typem wielkiego grafomana ani innym omnibuse, który czego się tknie zamienia w czyste złoto. No nie, nie jestem …

Storycraft na nowo – czyli o małym rebrandingu Read More »

GOG GALAXY 2.0. wszystkie twoje gry i znajomi w jednym miejscu – OMG, nawet konsole?

Są dwie rzeczy, które dla nas graczy są najważniejsze: gry oraz ludzie, z którymi w nie gramy. Ponieważ jednak coraz więcej tytułów jest powiązanych z dedykowanymi klientami i platformami, nasze biblioteki gier i listy znajomych są rozproszone. Dzięki GOG GALAXY 2.0 połączysz swoje gry z różnych platform w jedną listę i zbierzesz wszystkich przyjaciół w jednej aplikacji!

Za zamkniętymi drzwiami

Niektórych drzwi nie należy otwierać.
Droga wiodła ich lasem w górę stromego zbocza. Zmierzchało, także zarysy postaci były ledwie widoczne na tle gęsto zarośniętej ścieżki. Na przedzie grupy wędrowców szła jakaś karłowata postać. Indywiduum kluczyło bez ustanku, znikając pośród drzew i krzewów, po czym wracało i rysio szło dalej. Co jakiś czas podchodziło do idącej jej śladem kompanii, zdawało relację i gnało z powrotem na przednią straż. Nie dziwota, wszak o zręczności i wyczulonych gnomich zmysłach krążyły legendy. Na terenach górzystych i dzikich, wyjątkowo często zatrudniano ich w roli przewodników.

Loża czarodziejek – interludium

Czarodzieje zapłonęli na stosach.
Shaella obejrzała się na idące za nią adeptki. Dopiero co wyciągnęła je ze świątynnych lochów, a w lochach, jak to w lochach, ludzie zwykli byli gubić zmysły i inne części to ciała, to rozumu. Dziewczęta miały prawo być zagubione, nie byłoby w tym żadnej sensacji, ale młode magiczni zamiast utrzymywać daleko idącą konspirację wpadły w sakramencką histerię na widok wiszących z kamienic ciał. Niegdysiejsze czeladniczki, zielarki, aptekarki, kobiety mogące uchodzić za niebezpieczne, wszystkie one wisiały za co tylko było możliwe, ponuro dyndając nad aleją Wiecznego Ognia. Obok nich, nieco rzadziej, mężowie, a nader często nie rozumiejące niczego i stające w obronie swoich matek dzieci.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo – pomyślała z goryczą. Lepiej oszczędzę im widoków. To tutaj na alei Wiecznego Ognia wybuchł pogrom i to tutaj doszło do największej rzezi. Niczego nieświadomi ludzie barykadowali się w domach, do których szturmem wchodziły bandy sfanatyzowanego motłochu. W ich oczach każdy był winny, a w szczególności kobiety – to wobec nas skierowana była fala nienawiści. W istocie tak było. Podjudzani przez monarchów kapłani wiedzieli co robić i jak zmotywować najwierniejszych sobie zealotów. Mównice w całym kraju zapłonęły od mniej bądź bardziej płomiennych orędzi. Oczerniano magię i obwiniano o zły los – począwszy na wojnach, a na zarazie kończąc – każdego kto parał się czarostwem. Wszystkim obiecano lepszą przyszłość, gdy wyrwie się i spali chwast jakim jest magia, i choć mówiono ogólnie, cały gniew uderzył w parające się sztuką kobiety. Dlaczego akurat w nie, to już zupełnie inna historia, gdzie z jednej strony na okarynach zagrał szowinizm, a na lutni przygrywał zwyczajny lęk. Shaella splunęła na zewłok mężczyzny z na wpół opuszczonymi portkami. Bohater, psia jego kurwa mać – zaklęła siarczyście.
Poprowadziła je bocznymi alejkami, tamtędy, gdzie mord zdążył już ucichnąć. Szły wąskimi dróżkami, w cieniu wysokich kamienic i wielopiętrowych domostw o strzelistych dachach. Droga jaką obrała wiodła je przez dzielnicę świątynną do handlowej, skąd musiały przebić się przez mury oddzielające tą część miasta od dzielnic biedoty. To tam czekało na nich schronienie. Niewielka gospoda posiadała w piwnicy tunel, którym bezpiecznie mogłyby opuścić granice miasta. Tajemne przejście było znane niewielkiej grupie osób, z których każde było mocno powiązane z profesją złodziei i włamywaczy. Jakim sposobem informacja o nim dotarła do Loży, było dla Shaelli zagadką. W obecnej sytuacji zaufanie nie istniało. Każdy mógł zadenuncjować drugą osobę u straży kapłańskiej, a ta, w niezwykle przedsiębiorczy sposób zabierała się za delikwenta. Jak to zwykle bywa przy takich okazjach, znienawidzeni sąsiedzi dostawali wyjątkowo sprawne oręże. Działała zasada: kto pierwszy ten lepszy. Nic więc dziwnego, że w dzień tumultu do ratusza w te pędy biły setki niekoniecznie uczciwych osób.

Sen zimowy

Moja ukochana sterta poduch i pierzyn, jak cudownie jest przebudzić się po tak długim oraz głębokim śnie. Śnie pełnym majaków i dziwadeł. Widziałam różności, a niekiedy miałam wrażenie, że dzieje się to naprawdę. Te wszystkie walki i dzikie gonitwy, groza wymieszana z ekscytacją. Dopada mnie osobliwa i niepokojąca myśl – mam nadzieję, że mój letarg nie doprowadził do śmierci zbyt wielu osób. Dlaczego? Kiedy ja w ogóle zasnęłam? Była jesień, a może początek zimy. Pamiętam, że pizgało mrozem, a w tle słychać było odgłosy walki i ten

Asterix & Obelix XXL 2

Kto jako dziecko oglądał przygody wesołych i nieco zwariowanych Galów, dzielnie stawiających opór Rzymianom próbującym opanować ich piękne ziemie, ten wie, że kolejne przygody Asterixa i Obelixa muszą być hitem. Osobiście jestem wielkim fanem serii, w szczególności kreskówki. To jej charakter i prześmiewczy ton nadają całości tak wyrazistego smaku, do którego wracam z chęcią po latach.

Book of Demons

Book of Demons Book of Demon to bardzo specyficzna gra nawiązująca do klasyki gatunku hack’n slash stworzona przez polskie studio Thing Trunk. Przemierzamy w niej generowane przez algorytm dungeony pełne niebezpiecznych stworów i wysiekamy sobie w nich drogę do coraz to niższych poziomów. Brzmi typowo – nic bardziej mylnego. Jak wygląda rozgrywka? Jedną z pierwszych …

Book of Demons Read More »

Droga, której nie ma – część 2

Zanurzony w wiecznej mgle brzozowy zagajnik wyglądał z jednej strony malowniczo, z drugiej zaś wyjątkowo złowrogo i enigmatycznie. Przecinająca go ścieżka niknęła wśród drzew przez co wydawała się nie mieć końca. Widok mógł budzić trwogę, grał bowiem na pograniczu wyobraźni, gdzie lęk dominuje logikę. Kołysane wiatrem gałęzie przywodziły na myśl upiory czyhające na pozbawionych wyobraźni podróżnych. Smukłe pnie drzew przybierały postać wyjątkowo krwiożerczych roślin, które wyrastały ze zwłok nikczemnych istot. To wyłącznie strach – pomyślała ściągając wodze srokatej klaczy. Koń zaparskał cicho i nagle zastrzygł uszami. Czarodziejka odebrała to jako ostrzeżenie. Była jednak bezbronna w otaczającej ją przeklętej mgle. Chciała się wycofać, objechać zagajnik dookoła i nieco nadłożyć drogi, ale było już za późno. To co jeszcze przed chwilą uchodziło za majaki tańczące na pograniczu drzew okazało się grupą zbrojnych ludzi. Poznała ich momentalnie. Musieli wyprzedzić ją jadąc nie duktem, a ścieżkami przez las. Konni stanęli po obu stronach ścieżki. Nigdzie nie było widać kuszników, ale to nie znaczyło, że ich nie ma. Mogli chować się w krzewach lub stać zarówno z przodu jak i z tyłu, czekając na okazję lub polecenie do strzału.

Ciężki spiżowy Vengerberg – część 2

Pod budynkiem wydziału nauk humanistycznych gorączkował się tłum ludzi. W budynku doszło do bestialskiego morderstwa w konsekwencji czego na teren uczelni weszło wszelakiej maści żołdactwo i wywiadowcy. Studenci, którzy od zawsze ponad wszystko inne cenili sobie wolność i swobodę, reagowali na taki stan rzeczy okropną alergią. Władze próbowały uspokoić zebranych i zapewnić, że jest to konieczne, ale który młodzik chciałby ich słuchać. Gwar nie ustępował. Kto dokonał zbrodni? Z jakich pobudek? Kim jest nieznajomy co wszedł do środka i jaką ma kapitan straży pewność, że poradzi sobie z powierzonym mu zadaniem? Co, jeśli morderca nie zostanie pochwycony i czy bezpiecznie jest uczęszczać na zajęcia? Co poniektórzy dopytywali czy w związku z tym zostaną odwołane inne zajęcia. Jak świat światem grupa leserów świętowała ominięte kolokwium lub inne sprawdziany, a prymusi załamywali ręce w niemocy. Wśród tego wielobarwnego rozgardiaszu stała podtrzymywana przez niewysokiego chłopaka dziewczyna o włosach związanych w liczne warkoczyki i obliczu upstrzonym piegami, i okropnym krwiakiem. Znalazła się tu przypadkiem, a raczej z przykrej konieczności. Jej młodszy brat wbiegł, czy też schował się w obłożonym kwarantanną budynku. Chciała pójść jego śladem i go odnaleźć, ale nie mogła. Straż zagrodziła jej drogę i obcesowo pchnęła w stronę tłumu. Na nic się zdały jej wyjaśnienia i przekleństwa. Chciała przedrzeć się między nimi, walczyła, kopała i gryzła, aż w końcu spacyfikowaną ją obuchem pałki. Czas dłużył się niemiłosiernie budząc niepokojące myśli.